Przeczytane w marcu 2018

W marcu przeczytałam czternaście książek. Podejrzewam, że tak znaczny wzrost tej liczby w stosunku do dwóch poprzednich miesięcy wywołały dwa czynniki: święta i L4, czyli doskonałe okazje, by leżeć i czytać. Co prawda z okazji świąt trzeba jeszcze jeść, a z okazji L4 kaszleć, ale zapewniam, że nie zajmuje to zbyt wiele czasu i w większości przypadków nie wymaga odrywania się od lektury.Czytaj dalej »

Przeczytane w kwietniu 2016

Już maj. Gdy robi się ciepło, czas przyspiesza. Nie wiadomo, gdzie podziewają się wszystkie te dni. I nie wiadomo, kiedy człowiek czyta te wszystkie książki. Samą mnie nawet zdziwiło, że wyszło aż dziesięć. A były to:Czytaj dalej »

On

papuzaMoże zawierać spoilery, śladowe ilości orzechów i wina czerwonego półwytrawnego

 

To nie będzie składna recenzja, to w ogóle chyba nie będzie recenzja, ponieważ w tej właśnie chwili skończyłam czytać i moje odczucia związane z książką wyglądają jak wielki fajerwerk. Mogłabym poczekać, żeby mi się uleżały, żeby mi się wyklarowało, co należy powiedzieć, jak właściwie ocenić, na jakie aspekty dzieła zwrócić uwagę. Ale wiem, że jak to się skończy: w połowie myślenia odechce mi się pisać, a potem w przeczytanych znowu ograniczę się do kilku durnych słów, że na przykład podobało mi się bardzo, polecam. Albo postanowię rzucić jakąś niby to oryginalną myślą, której jednak nie rozwinę, bo już będę miała rzecz tak dokładnie przerobioną w głowie, że nie będę chciała do niej wracać. Z takiej myśli nie wyniknie nic dla nikogo, ewentualnie ktoś skonstatuje, że WTF.Czytaj dalej »